niedziela, 2 sierpnia 2015

Przytulaśne Sówki

Witam !!!

...stało się, też uwielbiam szyć na maszynie" takie tam szyjątka" . Pamiętam od dziecka ten hałas maszyny, starej skrzyni na której  mama w domu pracowała. Nosiłam różne kolorowe sukienki uszyte przez mamę a najlepsze jest to, że ubierałyśmy takie same...;))) W póżniejszym czasie bardziej młodzieżowym denerwował mnie cały ten odgłos a raczej warkot i od tamtej pory nie mogłam na to patrzeć i słuchać. Hm, ale jak kupiłam firaneczki to oczywiście taśmę jakoś wszyłam, krawcową nie jestem z zamiłowania więc sobie poradzić musiałam;) Mimo tych zgrzytów hałaśliwych coś mnie ciągnęło do szycia i mam i szyję ;)))))))) Na dzień dzisiejszy jestem szczęśliwa i bardzo się cieszę widząc me dzieło szmatkowe- ciekawe jak długo euforią maszynową będę żyć? :) Pierwsze dwie przytulanki zrobiłam dla moich pociech Lenki i Michałka. 
Oto Sówki- Milusie podusie;)













Trzecia Sówka trafiła dziś do małego 4-letniego solenizanta Jasia;) Jeszcze raz wszystkiego naj...i duży rośnij;))))) 
Tym kończę,  debiutową prezentację przytulaśnych Sówek. Napewno jeszcze się pojawią.
Dziękuję za wgląd i miłe słowa. Pozdrawiam serdecznie.
~Julianna~












6 komentarzy:

  1. Swietne Ci sówki wyszły, uważam że debiut maszynowy bardzo udany . Heheh ale ja mam diabliki w oczach ... mama nadzieję że i Ty masz poczucie humoru , Jak na nie patrze z przymrózeniem oka to widze sówki w stringach :-) Nie wiem czemu tak mi sie skojarzyło .Bardzo mi sie podobają :-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe...można i tak, bo wiesz Aniu to zależy z której strony patrzysz hehehe...;)))))))

      Usuń
  2. Piękne sóweczki :) Takie mają przyjazne mordki i na pewno Pociechom bardzo się podobały! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładne sówki:) Dzieci na pewno były zachwycone:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciało by się tulić ;) wyglądają milutko

    OdpowiedzUsuń